Moja metoda nie ma stuprocentowej skuteczności.
Nie ma czegoś takiego.
Nie pomogę Ci, jeśli sprzedajesz coś, czego nikt nie chce.
Nie pomogę, jeśli po odjęciu reklamy nie zostaje Ci marża.
Nie pomogę, jeśli u Ciebie zapytanie czeka trzy dni na odpowiedź.
To samo w sklepie i w usługach.
Tego nie odkręci ani Meta, ani Google, ani ChatGPT.
Ale jeśli masz produkt, który się sprzedaje, to za kilka tygodni sam będziesz chciał dać mi buziaka.
Zaraz zrozumiesz dlaczego.
Ale jest jeden fakt, z którym nie da się dyskutować.
Wróciłem do tego kilka dni później, tylko z inną głową.
Przestałem patrzeć na to jak na ustawianie reklamy.
Zacząłem patrzeć na to jak na rozmowę.
Bo tam nikt nie przewija feeda.
Tam człowiek pisze pełnym zdaniem, czego chce, czego się boi i na co ma budżet.
Poukładałem kampanię pod to, co ludzie naprawdę piszą, a nie pod zainteresowania i grupy odbiorców.
Efekt: 12 tysięcy złotych zysku na jednym z moich sklepów.
W tym samym czasie na Meta balansowałem na granicy zysku i straty.